Select Page

8 złotych, czyli płacę i wymagam

8 złotych, czyli płacę i wymagam

Wiążę ogromne nadzieje z powstającym projektem ustawy abonamentowej na media publiczne. Jestem gotowy nawet zapłacić te kilka złotych, które dodatkowo państwo będzie ode mnie wymagać, jednak z nastawieniem, że otrzymam to, czego szukam, co powinno być standardem, zwłaszcza w naziemnej telewizji cyfrowej, którą jak zakładam odbiera jako jedyną więcej osób niż łącznie abonentów telewizji kablowych i satelitarnych.
Czego potrzebuję od mediów publicznych? Wypunktuję losowo, to co uda mi się przypomnieć.

Po pierwsze prawdziwej rozrywki na jakimś poziomie nie urągającym ludzkiej inteligencji. Ja rozumiem, że sytuacja finansowa TVP jest jaka jest i trzeba grać z reklamodawcami, a żeby przyciągnąć widza (nie oszukujmy się – większość ludzkości to bezmózgie zombie), puszcza się w TVP1 kalkę tefałenowskiego W11, czy wcześniej „Szkołę życia”. Nie wiem, ale jak dla mnie jest to wyraźny upadek, zniżenie do wspomnianego tefałenu i polsatu z ich sztandarowymi trudnymi sprawami, dlaczego ja, ukrytą prawdą, szkołą, szpitalem i innymi programami dla ameb umysłowych. Rolą mediów publicznych jest kształtowanie gustów, podnoszenie poziomu kultury i inteligencji społeczeństwa, dlatego mam nadzieję, że ze stabilnym finansowaniem TVP przestanie brać udział w biegu po widza przez najdalsze zakątki rynku szmiry ekranowej.

Liczę również, że TVP zakończy emisję bzdurnych serialideł o mydle i powidle, których poziom ryje po dnie już od kilku sezonów, mimo początkowo pokładanych w nich nadziei. Zamiast tego oczekuję emisji filmów fabularnych, może nie tak jak HBO, w kilka tygodni czy miesięcy po premierze kinowej, ale coś w tym rodzaju – biorąc pod uwagę ceny biletów kinowych, które czasem potrafią rzeczywiście dać się odczuć w budżecie domowym, taka forma „zastąpienia kina” byłaby wskazana.

Nie zapominajmy również o Teatrze Telewizji, festiwalach muzycznych czy kabaretach. Jednak z dwoma małymi drobnymi uwagami – niech te dwa ostatnie trzymają jakiś poziom i wraz ze wspomnianymi filmami będą puszczane o ludzkiej godzinie, a nie późną nocą czy wczesnym rankiem.

Po drugie racjonalizm. Wszystkie kanały Telewizji Polskiej muszą znaleźć się na multipleksach naziemnej telewizji cyfrowej, by każdy mógł sobie wybrać, co chce oglądać, a co za tym idzie, by nie zdarzały się sytuacje, gdy dwa lub więcej kanałów TVP nadaje tą samą audycję na żywo, na przykład konkursy skoków narciarskich jednocześnie w TVP1, TVP Sport, czy TVP Info, lub transmisje mszy świętych w TVP1 czy TVP Info. Najlepszym rozwiązaniem byłby system zbliżony do polsatowskiego pay per view, oczywiście bez dodatkowych opłat, ale tak, by każdy kanał nadawał to, do czego jest stworzony. Przy czym można jednocześnie ograniczyć liczbę kanałów, bo na przykład nie widzę sensu istnienia TVP HD, skoro jest VOD.TVP.PL oraz TVP1 i TVP2 w jakości HD, których treści we wspomnianym TVP HD są emitowane jako powtórki.

Po trzecie edukacja. Pomijam tutaj programy dokumentalne o zwierzętach, o podróżach i innych tematykach, które czytała Krystyna Czubówna, bo według mnie są to całkiem świetne materiały. Mi chodzi o edukację przede wszystkim ekonomiczną. Zastanawiam się, ile minut w ciągu doby poświęca cała TVP we wszystkich swoich kanałach na treści ekonomiczne. Ale nie takie prostackie jak „jak wypełnić PIT”, tylko stopy procentowe, indeksy PMI, ISM, Conference Board, decyzje FED, EBC, perspektywy rynkowe, analizy fundamentalne i techniczne poszczególnych walorów, indeksów, czy walut. Bo mam wrażenie, że poza Agrobiznesem i krótkim programem w TVP INFO w czasie emisji głównego wydania Wiadomości w TVP1, praktycznie nic. No, może od wielkiego dzwonu, w Wiadomościach TVP1 czy w Panoramie TVP2 jakiś jeden krótki materiał z jakimś wykresikiem i jednym zdaniem pierwszego lepszego ekonomisty. Ale to i tak zazwyczaj jak coś się wydarzy typu „kolejna agencja bawi się ratingami Polski”. Co jak co, ale uważam, że w dzisiejszym świecie świadomość ekonomiczna społeczeństwa to najważniejsza podstawa programowa życia. By nie zdarzały się takie przypadki jak Amber Gold, czy inne, po których przychodzi do studia TVP „poszkodowany” i zamiast spalić się ze wstydu, publicznie oznajmia, że „został zmuszony przez maklera domu maklerskiego wziąć kredyt na debiutujące akcje firmy, które od momentu debiutu straciły ponad połowę swojej wartości, przez co biedny pan jest na podwójnej stracie” – no kpiny po prostu totalne, żeby nie powiedzieć mocniej, robione z logiki. I nie wystarczy tylko kilkunastominutowy programik, gdzie prowadzący puści kilka pustych frazesów, bo trzeba kończyć, bo papka czeka na emisję, tylko coś dłuższego, poważniejszego, coś na podobę dawnego programu z TVN „Fakty, ludzie, pieniądze” prowadzonego przez Romana Młodkowskiego.

Do edukacji muszę jeszcze zaznaczyć jedną specyficzną rzecz – w jaki sposób prezentowane są w serwisach informacyjnych, nie tylko w TVP, różne osiągnięcia i odkrycia naukowe? Najczęściej gdzieś na końcu, i to jeszcze w formie groteskowej, bez żadnej powagi, tak jakby to nikogo nie dotyczyło, jakby to były tylko wymysły mitycznych amerykańskich naukowców.

Po czwarte informacja. Krew mnie zalewa, gdy czasem oglądam główne wydanie Wiadomości TVP1. Serio, nie dziwcie się, Drodzy Czytelnicy, że opozycja uznaje ten program za kalkę Dziennika Telewizyjnego z czasów nieboszczki komuny. Bo cóż tam mamy? Premier Szydło spotkała się z Prezydentem Dudą. Prezydent Duda udał się do jakieś mieściny na końcu Polski*. Minister otworzył gdzieś szkołę. Inny minister był gościem na zabawie w przedszkolu. Jakiś polityk bawi się na terenie „publicznej siłowni”. Jakiś ksiądz gdzieś tam na mszy czy spotkaniu powiedział kilka pustych frazesów. Serio brakuje tylko informacji o malowaniu traw. Jeśli upycha się serwis informacyjny takimi pierdółkami, bo trzeba jakoś dotrwać do końca programu i przejść z transmisją do TVP INFO, to przecież można zapchać program wspomnianą wcześniej ekonomią. Każdego dnia coś się dzieje, każdego dnia przecież publikowane są jakieś dane, wskaźniki. A nawet jeśli nie ekonomia, której poważna obecność w sztandarowym serwisie informacyjnym jest wskazana, to informacje ze świata. Zwróćcie uwagę na serwis informacyjny Telewizji Trwam. Codziennie pokazują tam sprawy z najdalszych zakątków świata, Nowej Zelandii, Australii, Borneo, Korei, Wenezueli, Peru, Kanady. Tematów jest mnóstwo, bez problemu można coś wybrać, by nie robić tępej agitki politycznej.

Pamiętam swego czasu, jak red. Ewa Bugała na Twitterze czepiała się TVNu, że w przeciwieństwie do Polsat News i TVP INFO nie nadawał na żywo, z żółtym paskiem, transmisji z odznaczenia kard. Dziwisza. Nie wiem, ale jak dla mnie takie wydarzenia nie zasługują, mimo wszystko, na miano Breaking Newsa.

— Ewa Bugała (@EwaBugala) 28 stycznia 2017

Dodatkowo podkreślę też poziom niektórych dziennikarzy, który po prostu jest żenujący. Nie pamiętam nazwiska tego młodego chłopaka, który gania za politykami opozycji z mikrofonem męcząc ich z jednym pytaniem przez kilka minut, dziwiąc się, że zamykają mu z hukiem drzwi przed nosem. Albo wielka podnieta, bo Schetyna się pogubił w sprawie uchodźców. Nie wiem, ale ja nie widziałem w jego wypowiedzi zagubienia, bardziej politowania dla młodego dziennikarza, na zasadzie „męczysz mnie o to czy przestanę gwałcić żonę, to choć i tak jej nie gwałcę, powiem, że przestanę, a ty miej radochę, że tak oto polityk okazał się gwałcicielem, a ja dostanę Pulitzera”. Tego typu działanie obraża moją inteligencję. Podobnie jak wielki płacz i zgrzytanie zębów środowisk prawicowych gdy popchnięta dziennikarka chciała wymusić na Niesiołowskim wywiad mimo wielokrotnych wyraźnie akcentowanych sprzeciwów. Jak wiesz, że cię nie lubią, bo mają swoje powody, to się nie pchaj na siłę. A jeśli się dopchniesz i oberwiesz, to nie skaml, jaki to świat jest okrutny i zły.

Po piąte, kadry. 28 lat po odzyskaniu niepodległości, powrocie śp. Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, przedstawiciela jedynej wówczas legalnej władzy Rzeczypospolitej Polskiej, należy pozbyć się złogów (post)komunistycznych w mediach publicznych. Zakaz pracy w redakcjach, radach programowych, wszystkich organach mających wpływ na emitowane treści, oraz zakaz zapraszania do mediów publicznych osób będących członkami służb komunistycznych, tajnych współpracowników, polskiej zjednoczonej partii robotniczej wraz z sojusznikami oraz wszystkich partii z niej wyrosłych, takich jak sld, sdrp, sdpl itp. powinien być niekwestionowanym standardem.

Mam jednocześnie świadomość, że dla wielu moje postulaty to fantasmagorie czy po prostu najzwyklejsza herezja. Wiem, że zaraz pojawią się głosy, po co to wszystko zmieniać, po co budować poziom merytoryczny mediów publicznych, skoro ludziom się podoba tak jak jest, a telewizja służy jedynie do prostackiej rozrywki w fotelu z piwkiem w ręku. Otóż nie, Mili Państwo, telewizja, ogólnie media publiczne, powinny właśnie świecić przykładem dla innych stacji, gdzie 24 godziny na dobę robią sieczkę z mózgów widzów i słuchaczy.

 

*nie dyskryminuję żadnych mieścin na końcu Polski

O autorze

Emacton

Jestem sobą, choć zdążyłem być już pisiakiem, platfusem, Żydem, komuchem, faszystą i pedałem.