Select Page

Autor: Tȟašúŋke Witkó

„Im gorzej u nich, tym lepiej dla nas”

O zamachu w Barcelonie prawie nikt już dziś nie pamięta. Dusze kilkunastu zabitych osób zasiliły niebiańskie łąki i policyjne statystyki, ponad stu rannych pewnie wciąż jęczy z bólu w hiszpańskich szpitalach, żebrząc w kilku językach o środki przeciwbólowe, u zabieganych pielęgniarek. Eksperci od terroryzmu wypowiedzieli się kilkanaście, no może kilkadziesiąt razy, i teraz byli na antenach wiodących stacji tylko piętnaście minut krócej niż eksperci od antyterroryzmu. Hiszpański król, ramię w ramię z hiszpańską królową, odwiedzili w lecznicach poszkodowanych, oczywiście w towarzystwie obiektywów, co pozwoliło zapełnić chwytliwymi fotografiami pierwsze i drugie strony hiszpańskich dzienników oraz tygodników. Lekko już tylko rozdarło...

Czytaj dalej

„Baczność. Za mną – marsz!”

W nocy z 11 na 12 sierpnia nad północną Polską przeszedł okrutny żywioł. Żywioł, który zniszczył wszystko co stanęło na jego drodze, udowadniając po raz kolejny, że człowiek, mimo posiadania zaawansowanych technologii, nie ma najmniejszych szans w starciu z nieposkromionymi siłami przyrody. Kilka osób zginęło, wiele domostw oraz całych gospodarstw uległo całkowitemu zniszczeniu, zerwane zostały linie przesyłowe, co pozbawiło prądu tysiące ludzi. Jeśli do tej apokaliptycznej wizji dodamy setki tysięcy połamanych drzew, to stworzył się obraz cmentarzyska, który potrafił rozedrzeć każde serce. Nikt nie miał wątpliwości, że należy uruchomić cały aparat państwa, aby przyjść z pomocą wszystkim dotkniętym przez...

Czytaj dalej

„Dziadek”

Dziadek był od zawsze. Kiedy sięgnę pamięcią do czasów mojego dzieciństwa, wszędzie Go widzę. Niewysoki, szczupły i pogodny mężczyzna, od którego biła wrodzona dobroć i ciepło. Pamiętam jego wysmaganą wiatrami i trudami życia, pobrużdżoną twarz, łysą głowę otoczoną wianuszkiem siwiutkich, rzadkich włosów oraz spracowane, silne dłonie, o których czystość dbał najbardziej, zarówno poprzez staranne ich mycie kilkanaście razy dziennie, jak i przez sumienne przestrzeganie kościelnego Dekalogu. Uwielbiałem mu się przyglądać kiedy jadł. Robił to powoli, z wielkim spokojem, starannie odmierzając każdy kęs. Gdybym nie znał jego burzliwej historii, nigdy nie przypuściłbym, że życiu tego cudownego człowieka, towarzyszył zawsze głód,...

Czytaj dalej

„Kalumet”

Oglala Lakota, jak prawie wszystkie plemiona Wielkich Równin, kultywowali obrzęd palenia kalumetu, czyli świętej fajki. Ich rytualny charakter powodował, że kalumety znacznie różniły się od tych zwyczajnych, palonych na co dzień. Główki były wykonane z kalinitu, który wydobywali w świętym kamieniołomie Pipestone, ustnik zaś, wytwarzano drążąc kawałek twardego drewna. Całość przyozdabiano pięknie piórami orłów, pazurami niedźwiedzia grizli lub muszelkami. Podniosłe uroczystości religijne, takie jak Taniec Słońca, były zawsze okazją do spełnienia ceremoniału palenia świętej fajki. Dodatkowo, czynność tę postrzegano jako akt przypieczętowujący traktaty pokojowe, zawierane z innymi grupami lub plemionami, negocjacje ustalające granice łowisk zwierzyny płowej oraz zawieranie wzajemnych...

Czytaj dalej

„Duch opiekuńczy”

Życie Indian Wielkich Równin, w tym również Oglala Lakota, było przepełnione głęboką religijnością i mistycyzmem. Otaczający ich naturalny świat, którego zjawisk nie potrafili wytłumaczyć w sposób naukowy powodował, że wiele rzeczy kładli na karb działań istot nadprzyrodzonych. Charakteryzowała ich wiara w duchy przyrody i duchy zmarłych. Otaczali wielką czcią zwierzynę – każdorazowo, po udanym polowaniu, przepraszali zabite zwierzę za zadanie mu śmierci. Wierzyli, że jeśli nie dopełnią tego obowiązku, to szczęście odwróci się od nich i kolejne łowy zakończą się fiaskiem, a to oznaczało głód dla całego plemienia i w jego rezultacie, nieuchronną śmierć. Każdy wojownik, przed podjęciem kluczowej...

Czytaj dalej