Select Page

Holandia będzie znowu wielka?

Holandia będzie znowu wielka?

Wybory w Holandii już dziś. O zwycięstwo walczą rządząca partia VVD (Partia Ludowa na rzecz Wolności i Demokracji) oraz PVV (Partia Wolności).

Posłowie wybierani są w powszechnym głosowaniu. Do głosowania uprawnione są osoby posiadające holenderskie obywatelstwo w wieku co najmniej 18 lat. W bezpośrednich wyborach parlamentarnych wybiera się jedynie posłów (członków Tweede Kamer), zaś senatorzy wybierani są w innym terminie przez deputowanych Provinciale Staten (odpowiednika polskich sejmików wojewódzkich).

Liderem centroprawicowej VVD jest aktualny premier Holandii, Mark Rutte.

.
Duże kontrowersje wzbudza lider PVV Geert Wilders. Jego Partia Wolności jest przede wszystkim ugrupowaniem antyimigranckim i uniosceptycznym. Głównym filarem ich programu jest sprzeciw wobec islamu na terytorium Europy, zwłaszcza w Holandii. W gospodarce opowiadają się za niskimi podatkami, zniesieniem płacy minimalnej i cięciami socjalnymi. Chcą zlikwidować Senat, zakazać rytualnego uboju zwierząt, wprowadzić demokrację bezpośrednią, ograniczyć zatrudnianie imigrantów z państw muzułmańskich i członkowskich UE, zamknąć szkoły islamskie. PVV jest za tolerancją dla homoseksualistów, równością kobiet i mężczyzn, chce konstytucyjnej ochrony kultury judeochrześcijańskiej i humanistycznej. Partia Wolności zamierza zdelegalizować Koran, zamknąć meczety, zwiększyć wydatki na wojsko i policję, obniżyć wiek emerytalny.

Geert Wilders nie przepada za Polakami. Kilka lat temu utworzył specjalną stronę, na której Holendrzy mogli składać donosy na Polaków. „Pijany Polak zabiera waszą pracę” – to jego słowa.

Wilders zawiesił niedawno kampanię po tym, jak zatrzymano jednego z jego ochroniarzy, któremu postawiono zarzut przekazywania holendersko-marokańskim grupom przestępczym informacji o planowanych miejscach jego pobytu.
Radykalni islamiści wprost grożą mu śmiercią, dlatego jego bezpieczeństwa strzegą jednostki specjalne holenderskiej żandarmerii, co czyni go jednym z najściślej chronionych polityków w Europie, a miejsce zamieszkania jest ściśle tajne.

Wilders jest wielkim zwolennikiem Izraela, sprzeciwia się powstaniu Palestyny, krytykuje Unię Europejską za propalestyńską postawę. Popiera obecnego prezydenta USA Donalda J. Trumpa (jego hasło kampanijne jest bardzo podobne do hasła Trumpa) i podobnie jak on, uwielbia używać Twittera do komunikowania się z wyborcami. Współpracuje również z Frontem Narodowym Marine Le Pen.
Wilders chce rozpisania referendum w sprawie Nexitu – wyjścia Holandii z Unii Europejskiej.

Największy spadek notowań w porównaniu z poprzednimi wyborami zalicza współrządząca Partia Pracy, której członkiem jest m.in. Frans Timmermans. Może ona liczyć obecnie na zaledwie 6-8% poparcia. W 2012 roku uzyskali 24,8%. Jeśli faktycznie osiągną tak słaby wynik, będzie to najgorszy ich rezultat od czasu powstania partii w roku 1946.

Rząd Holandii postanowił, że głosowanie odbędzie się w całkowicie tradycyjny sposób – przy użyciu papierowych kart do głosowania oraz z zastosowaniem manualnej techniki liczenia głosów. Władze zdecydowały się na rezygnację z komputerów w obawie przed wpływem rosyjskich hakerów na wynik wyborów.

W tych wyborach weźmie udział rekordowa liczba Holendrów uprawnionych do głosowania za granicą. Zarejestrowano 77,5 tys. takich osób, wobec niespełna 50 tys. cztery lata temu.

Do korzystania z prawa do głosowania w sposób odpowiedzialny i w świetle wiary katolickiej zachęcili wiernych biskupi Holandii w liście wydanym przed dzisiejszymi wyborami Wskazują oni, że wybierając kandydatów którejś z partii, konieczne jest zapytać, czy opowiada się on za „poszanowaniem życia aż do naturalnej śmierci” i rodziny oraz za obroną równej godności wszystkich. Holenderski episkopat wskazuje, że nie wystarcza tylko pomagać uchodźcom. Należy również troszczyć się o prawo do wolności religijnej, walczyć z ubóstwem, o dostęp wszystkich do oświaty oraz opieki medycznej, o zrównoważony rozwój, bezpieczeństwo i współpracę. Biskupi zwracają uwagę na potrzebę przypomnienia wartości będących podstawą projektu europejskiego, które, jak podkreślają, mają chrześcijańskie korzenie.

Bez względu na to, która partia zwycięży, utworzenie rządu będzie niezwykle trudne. Do parlamentu wejść może nawet czternaście partii, a zwycięzca otrzyma (według sondaży) mniej niż 20% wszystkich głosów. Jest tak, ponieważ w Holandii de facto nie ma progu wyborczego. Tweede Kamer – izba niższa Stanów Generalnych, liczy 150 miejsc. Są one rozdzielane proporcjonalnie, żeby dostać jeden mandat wystarczy, że dana partia uzyska 1/150 wszystkich głosów (ok. 0,67%). Do utworzenia koalicji potrzebnych będzie 4 lub nawet 5 partii. To oznacza, iż na nowy rząd Holendrzy poczekają zapewne kilka kolejnych miesięcy.

Po ostatnim kryzysie na linii Holandia-Turcja, notowania rządzącej VVD wzrosły. Premier Rutte postanowił zawalczyć o głosy mniej radykalnych wyborców Partii Wolności. Sondaże wskazują na to, że cel został zrealizowany. Trzeba jednak pamiętać, że sondaże w ostatnich latach wielokrotnie się myliły.

Holendrzy zadecydują dzisiaj czy chcą „żeby było tak jak było” (VVD), czy postawią na realną zmianę – na partię Geerta Wildersa. Za kilka godzin wszystko będzie jasne.

O autorze

Tomasz Witowski

Polak. Katolik. Konserwatysta.