Select Page

List otwarty do Platformy Obywatelskiej

List otwarty do Platformy Obywatelskiej

Mieliście 8 lat, żeby pracować, żeby dawać wymierne efekty, żeby realizować program, żeby ludziom żyło się lepiej. Przecież gdybyście spełnili zaledwie połowę z obietnic składanych w 2007 roku, do tej pory byśmy się topili od mleka i miodu, które zalałyby Polskę. 

Ale nie. Nie chciało wam się. Bawiliście się w doraźne ruchy, na zasadzie „boli mnie palec, ucinam całą rękę i już więcej nie zaboli” – patrz m.in. dopalacze, czy hazard. Pic na wodę, propaganda, PRowa zabawa 24 godziny na dobę, kolejne otwarcia, przenosiny z KPRMu do Sejmu, sensacyjne ruchy wewnątrz partii, walki klasowe, frakcyjne, jednym słowem zamiast realnej rzeczywistej pracy, fasadowe rządy, jedna wielka duda okraszona miłymi słówkami i uśmieszkami. A można było inaczej.

Można było zrobić tak, że ludzie by was popierali nadal, byście mogli rządzić kolejne kadencje, bo ludzie by widzieli, że robicie, że wam wychodzi, chcieliby więcej sprawdzonych metod. Ale nic z tego nie wyszło. Do tej pory odnoszę wrażenie, że wykonywaliście jakiś rozkaz otrzymany od tajemniczej siły, który nakazywał utrzymanie pozycji, bez żadnych zmian, bez żadnego rozwoju, a jeśli już to tylko drobne, kosmetyczne. A ludzie czekali na rzeczywiste zmiany.

Nie płaczcie więc dziś, że wybory w 2015 roku były oszukane, że PiS przekupił ludzi kasą z 500+, że tak nie może być, że oni rządzą, a nie wy. To niestety nie jest zabawa, jak mogłoby się wam wydawać, że tylko jedni mają prawo decydowania, bycia „przy korycie”, a inni mogą co najwyżej potupać nogą w ramach protestu. Naród zagłosował, odsunął was od władzy. A teraz PiS może i robi wszystko, co mu się podoba.

Na tym właśnie polega demokracja – w wolnych demokratycznych wyborach partia/kandydat uzyskuje większość (jak PiS), albo zawiązuje koalicję (jak PO z PSL) i realizuje swój program. Opozycja oczywiście robi szopki pod tytułem wotum nieufności wobec całego rządu (pamiętny Gliński, premier z tabletu), czy wobec konkretnych ministrów (Rostowski, Błaszczak, Macierewicz). Ale to i tak próżny trud, bo nie mając większości nie uda się przeforsować swoich zmian. I wbrew opinii niektórych posłów dzisiejszej inteligentnej inaczej opozycji głosowanie większościowe partii lub koalicji nad projektami ustaw to nie jest łamanie demokracji, bo jeśli tak by było, to po co bawić się w wybory i wyłanianie przywództwa w państwie?

Przestańcie siać tanią tępą propagandę, uspokójcie się, skończcie z tą histerią, że za chwilę będzie stan wojenny, że zły kaczorek-dyktatorek wyprowadzi wojsko na ulicę, staną czołgi, koksowniki i będzie powrót do komuny.  Owszem, stawia barierki na Krakowskim Przedmieściu czy na Wiejskiej, jednak nie dziwcie się teraz, dlaczego to robi, bo wy już przecież doskonale znacie te powody, sami je stworzyliście.

W chwilę po zaprzysiężeniu Prezydenta Andrzeja Dudy, a nie jakiegoś Adriana, jak niektórzy niedorozwinięci próbują go dyskredytować, miała wybuchnąć obowiązkowo wojna z Rosją, kraj miał się pogrążyć w chaosie, biedzie, nędzy i niedostatku. Jak do tej pory żadnej wojny nie ma, kraj się rozwija, gospodarka idzie do przodu. Miała być cenzura w mediach, o to przecież był cały ten grudniowy kwik, a jak widać, jakoś nikt nikomu nie blokuje przekazu, można mówić wszystko, z fake newsami włącznie. Można się założyć o grubą kasę, że do końca kadencji (tak, będą za 2 lata kolejne wolne wybory, których „niepisowski” wynik nie zostanie nieuznany przez Sąd Najwyższy) żadna z waszych apokaliptycznych zapowiedzi się nie spełni, tak jak i zdecydowana większość waszych zapowiedzi wyborczych z 2007 i 2011 się nie spełniły.

Swoją drogą, mieliście przecież czas na to, by postawić złoczyńców – Ziobro i Kaczyńskiego – przed Trybunałem Stanu. Jakoś przez 8 lat nie udało się zebrać do zrealizować takiej prostej obietnicy. Kto wie, może zabawa polegała na gonieniu króliczka, tylko ten jakoś wam nienawistnie uciekł… Pora iść na skargę do pani, chociaż wy już macie skargową gorącą linię z paniami od dawna.

Możecie krzyczeć, protestować, nawoływać do mordów, do rebelii, do powstania, wojskowych wywrotów, powołując się na zapisy prawa. Tylko że w ramach tego prawa, to właśnie takie nawoływanie szybciej znajdzie swój finał w sądzie, kto wie, czy nie we więzieniu, niż sprawcy „zamachu stanu”.

O autorze

Emacton

Jestem sobą, choć zdążyłem być już pisiakiem, platfusem, Żydem, komuchem, faszystą i pedałem.