Select Page

Stają tam, gdzie stało ZOMO!

Stają tam, gdzie stało ZOMO!

Zbliża się 13-ty grudnia. Kolejna rocznica wprowadzenia przez komunistyczne władze, kierowane przez generała Jaruzelskiego, stanu wojennego. Przez wiele lat rocznica grudniowa była pretekstem do manifestacji pod domem generała. Zbierali się tam ci, którzy nie wierzyli w naciągane tłumaczenia, jakoby wprowadzenie stanu wojennego było wymuszone przez Związek Sowiecki, albo było dla Polski „ratunkiem”, ponieważ pozwoliło uniknąć wojskowej interwencji państw Układu Warszawskiego. Dziś wiemy, że żadna interwencja nam nie groziła. Wiemy, że sowieccy mocodawcy polecili Jaruzelskiemu, by sam sobie poradził z problemem Solidarności.

Ale ten tekst nie został napisany po to, by przypominać fakty, o których zapewne wszyscy czytelnicy wiedzą. Powstał dlatego, że komuniści, esbecy, ich rzeczywiści lub ideologiczni potomkowie i następcy wyłażą na ulice miast w obronie status quo, w obronie swych koryt, władzy, wpływów, emerytur i wszystkiego tego, czego nachapali sie dzięki haniebnej umowie z Magdalenki. Wyłażą i wystawiają na próbę cierpliwość ludzi, którzy pamiętają tamte czasy albo wiedzą, jak one wyglądały. Najnowszym pomysłem KOD-omitów jest manifestacja właśnie w dniu 13-go grudnia, skierowana przeciw demokratycznie wybranej władzy. W apelu, zawierającym stek takich bzdur i nonsensów, że naprawdę nie ma sensu ich cytować, podpisanym między innymi przez Władysława Frasyniuka, Krystynę Jandę, Mateusza Kijowskiego, Martę Lempart, pułkownika Adama Mazgułę, Ryszarda Petru, Krzysztofa Pieczyńskiego, Grzegorza Schetynę, Lecha Wałęsę, nawołują Polaków, by w tym dniu  przeciwstawili się władzy i wypowiedzieli jej posłuszeństwo!

Zbigniew Hołdys na swoim twitterowym koncie w ten sposób przekazuje wezwanie do protestów:          – Władek Frasyniuk wzywa na demonstrację całego narodu w „dniu wolności” 13 grudnia… – pisze.

Hołdys nazywa dzień 13-ty grudnia – dniem wolności!

Dla niego, a pewnie dla tej całej kliki, trzynasty grudnia to symbol wolności! To jest tak samo, jakby dzień 1-szy września nazwać dniem pokoju, albo jakby 17-ty września wybrać dniem przyjaźni polsko-radzieckiej! To już nie jest zwykła głupota, ani niedouczenie. To bezmierna wprost buta i arogancja.

Jakiś nieznany mi z wcześniej esbek, na manifestacji w obronie emerytur, którymi obdarował ich  PRL i  III RP, krzyczy tak:

„A sam stan wojenny, czy oprócz tego, że byli ludzie internowani, to przecież byli internowani w sposób, no nie powiem, były tam jakieś bijatyki, były jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie rzecz biorąc, najczęściej jednak dochowano jakiejś kultury, w tym wszystkim, w tym całym zdarzeniu. Ja przeżyłem już stan wojenny, byłem już dorosłym oficerem i nie pamiętam, żeby po ulicach działy się jakieś dziwne rzeczy, jakieś szczególne prześladowania i tak dalej. Pamiętam jednak, że zarówno general Jaruzelski, jak i cała jego ekipa w sposób dobrowolny, w sposób pokojowy, mało tego na skutek oddolnych, jakichś takich mocy, które na nich były wywierane, oddał władzę w sposób pokojowy!”

Jego zdaniem w czasie pacyfikowania zrywu wolnościowego, jakim była Solidarność, „dochowano jakiejś kultury”! On nie pamięta, by „na ulicach działy się jakieś dziwne rzeczy”! Ciekawe czy byłby w stanie powiedzieć to w oczy komuś, kto w czasie stanu wojennego, wskutek „kulturalnych” działań oddziałów ZOMO stracił ojca, lub syna?

Wbrew słowom tego esbeka, za oddanie władzy w sposób pokojowy nikomu żadna chwała, ani podziękowania się nie należą, gdyż nikt nikomu żadnej władzy nie oddał. Komuniści widząc, że nie będą w stanie się utrzymać, w trosce o swoje własne bezpieczeństwo, mając na uwadze swoje własne dobro, majątki i wpływy podzielili się władzą z częścią opozycji, odpowiadającą im ideologicznie.

Nie jest ich zasługą oddanie władzy, a ściślej mówiąc podzielenie się nią, bo w 89-tym żadnego innego wyjścia nie mieli, natomiast odpowiadają za wydarzenia roku 81-go! Za wszystkich tych, którzy w czasie pacyfikacji zakładów pracy i manifestacji ulicznych stracili życie! Za rannych w czasie pacyfikacji kopalni „Manifest Lipcowy”, za Dziewięciu z Wujka, za Grzegorza Przemyka, za zabitych i ranionych przez zomowców manifestantów w Gdańsku, Krakowie i innych polskich miastach! Odpowiadają za wszystkich, którzy na skutek internowania w ciężkich warunkach tracili zdrowie, a czasem również życie! Odpowiadają za dramaty rodzin, rozdzielanych przymusową emigracją! Odpowiadają za to, że posłali żołnierzy zasadniczej służby wojskowej, którzy przecież musieli wykonywać rozkazy, przeciwko własnym rodakom!

Ten tekst jest po to, by w przeddzień tej smutnej rocznicy powiedzieć wszystkim, którzy mając na uwadze wyłącznie swoje interesy bredzą o łamaniu prawa i konstytucji i  o powrocie do totalitaryzmu, że manifestują przeciw legalnej władzy. Że to oni właśnie stoją tam, gdzie trzydzieści pięć lat temu stało ZOMO. To oni właśnie po raz kolejny próbują zatrzymać zmiany. Nikt inny tylko właśnie oni, kolejny raz, przedkładają interesy swoje i swoich mocodawców, ponad interes narodowy. Ponad polską rację stanu!

Ten tekst jest po to, by przypomnieć, że nikt z architektów stanu wojennego nie został za swoje czyny skazany. Ale skazany został ten, który domagając się sprawiedliwości, rzucił w sędzinę tortem. Zygmunt Miernik dalej odsiaduje karę bezwzględnego pozbawienia wolności. A Kiszczak i Jaruzelski, nadal są generałami! I dopóki to się nie zmieni, nie należy spoczywać na laurach i zadowalać się tym, że esbekom wreszcie odbiera się niesprawiedliwie wysokie uposażenia. Trzeba dążyć do tego, żeby organizacje takie jak: SB, UB, czy ZOMO zostały uznane za organizacje przestępcze. Koniecznie trzeba jednoznacznie potępić stan wojenny, a jego twórców, ideologów i czynnych krzewicieli uznać za winnych zdrady stanu.

A wszystkich tych, którym da się udowodnić jakiekolwiek przestępstwo popełnione w czasie stanu wojennego, postawić przed sądem!

 

Lech Mucha

 

Tekst ukazał się drukiem w tygodniku Polska Niepodległa (07.12.2016.)

O autorze

Lech Mucha

Pogodny, uczciwy, inteligentny, leniwy (bardzo), konserwatysta. Mężczyzna, katolik, mąż i ojciec, motocyklista. Zawodowo - chirurg, amatorsko - muzyk, pisarz, płetwonurek...